niedziela, 20 listopada 2011

Cisza, spokój...

Już tydzień funkcjonuję, jako osoba z praktycznie zerowym współczynnikiem obowiązków. Po udanej obronie robię właściwie tylko to, co chcę. W środę wybrałam się do kina, pierwszy raz od 2 lat. "Listy do M." mnie przyciągnęły. Nie żałuję, całkiem fajny film, aż się chce, żeby Święta już przyszły. Sam fakt wyjścia do kina ma duże znaczenie. Stwierdziłam, że raz na jakiś czas człowiek powinien sobie fundować taką przyjemność.
Wczoraj za to wyjście było z gatunku tych częstszych, ale za to towarzystwo zupełnie inne. Spotkanie z klasą gimnazjalną :D Stawiło się nas całe 4 osoby, ale było świetnie. Po kilku latach mieliśmy o czym rozmawiać. Piwo dodatkowo rozwiązuje języki, to fakt :P Planów na następne spotkania mnóstwo, ale jak wyjdzie- zobaczymy. W każdym razie warto było :)

1 komentarz:

  1. Też molestuję Kocura o ten film:) Słyszałam same dobre recenzje:0

    OdpowiedzUsuń