środa, 30 stycznia 2013

Niech żyje systematyczność :P

Nie, żebym przez rok nie pisała. Jakoś zawsze coś stawało na przeszkodzie. Poza tym nie było za bardzo     o czym pisać.Tzn. zmiany są.
Od października mieszkam w Krakowie i jestem studentką studiów magisterskich ;) Życia studenckiego zbytnio nie prowadzę. Trafił mi się wyjątkowo spokojny akademik, może za wyjątkiem ludzi z wymiany. Obcokrajowcy mają tu wakacje...Musiałam opanować większość prac domowych w szybkim czasie. Dobrze, że do kuchni ciągnęło mnie już wcześniej, nie byłam w dużym szoku ;)
Kierunek okazał się fajny, prawie tak, jak myślałam. Natomiast ludzie...No, przyjaźni to chyba nie zawrzemy :P Kilka osób w porządku. Przeraża mnie jednak wyścig szczurów, jaki tu panuje. Do tego wiele osób ma mocno wybujałą ambicję. Skutkuje to robieniem "miliona" kierunków na raz a w konsekwencji nie ogarnianiem ani jednego. Ale wytrwam. Będę robić swoje. Czekam na wiosnę, już widzę siebie odpoczywającą nad Wisłą albo w jednym z parków :)

piątek, 20 stycznia 2012

Powrót

Oczywiście, tak jak myślałam, pisanie nie przychodzi mi łatwo. O codzienności za bardzo nie chcę pisać, bo kiedy później czytam to co napisałam głupio się czuję. Natomiast posty "tematyczne" wymagają natychmiastowego dostępu do bloga. Pomysły pojawia się, piękne i dorodne, następnie znikają. Te, które nie znikną poddawane są weryfikacji i trafiają do skrzynki ze SPAMEM w mojej głowie :) Jeśli zbiorę się w sobie, stworzę notkę o autorytetach :)

niedziela, 20 listopada 2011

Cisza, spokój...

Już tydzień funkcjonuję, jako osoba z praktycznie zerowym współczynnikiem obowiązków. Po udanej obronie robię właściwie tylko to, co chcę. W środę wybrałam się do kina, pierwszy raz od 2 lat. "Listy do M." mnie przyciągnęły. Nie żałuję, całkiem fajny film, aż się chce, żeby Święta już przyszły. Sam fakt wyjścia do kina ma duże znaczenie. Stwierdziłam, że raz na jakiś czas człowiek powinien sobie fundować taką przyjemność.
Wczoraj za to wyjście było z gatunku tych częstszych, ale za to towarzystwo zupełnie inne. Spotkanie z klasą gimnazjalną :D Stawiło się nas całe 4 osoby, ale było świetnie. Po kilku latach mieliśmy o czym rozmawiać. Piwo dodatkowo rozwiązuje języki, to fakt :P Planów na następne spotkania mnóstwo, ale jak wyjdzie- zobaczymy. W każdym razie warto było :)

poniedziałek, 14 listopada 2011

:)

Po trzech latach intensywnej nauki, udało mi się OBRONIĆ !!! :D Było w sumie miło, bezboleśnie. Pytania w miarę łatwe, komisja przyjazna. Victory is mine! :P

sobota, 12 listopada 2011

Weekendowo

Taj, jak planowałam, spełniłam patriotyczny obowiązek. Na rynku mojego pięknego miasta odbyły się wczoraj uroczystości z udziałem Kompanii Honorowej, w których to uroczystościach uczestniczyłam:) Lubię takie wydarzenia i denerwuje mnie, że tak mało osób uznaje je za ważne. Około 50 tys. mieszkańców, a na rynku kilkadziesiąt sztuk :/
W kwestii poniedziałkowej obrony ogarnęłam już wszystko: kartę obiegową, zdjęcia, opłatę. Tylko uczyć mi się już nie chce ;) coś jednak będę musiała jeszcze doczytać, bo byłby wstyd :D

niedziela, 30 października 2011

Męki twórcze

Jak to jest, że środek pracy z mniejszą albo większą biedą można napisać, a jak przychodzi do podsumowania i wtępu (pisze się go na końcu-paranoja :P) to następuje blokada umysłu. Jedno
i drugie zmieściłam w kilku zdaniach. Nie chcę robić streszczenia, bo tak większość podsumowań wygląda. Jakoś zmęczę. Najlepsze jest to, że w komisji nie będzie "ukochanego" rektora. Za dużo obron ostatnio miał na głowie. Bogu dzięki!
Fajny koncert dzisiaj widziałam: jazzowy band i młodzież z zespołu wokalnego wzięli na warsztat przedwojenne hity muzyki polskiej i światowej. Miło było, co ciekawe nie z M ;) Jak zwykle wszystko było ważniejsze ode mnie, więc znalazłam zastępstwo, które sprawiło się nomen omen koncertowo :D
Jutro rano mam nadzieję skończyć pisanie, po południu dentysta :/ We wtorek wiadomo, długi
i dość męczący dzień.