niedziela, 30 października 2011

Męki twórcze

Jak to jest, że środek pracy z mniejszą albo większą biedą można napisać, a jak przychodzi do podsumowania i wtępu (pisze się go na końcu-paranoja :P) to następuje blokada umysłu. Jedno
i drugie zmieściłam w kilku zdaniach. Nie chcę robić streszczenia, bo tak większość podsumowań wygląda. Jakoś zmęczę. Najlepsze jest to, że w komisji nie będzie "ukochanego" rektora. Za dużo obron ostatnio miał na głowie. Bogu dzięki!
Fajny koncert dzisiaj widziałam: jazzowy band i młodzież z zespołu wokalnego wzięli na warsztat przedwojenne hity muzyki polskiej i światowej. Miło było, co ciekawe nie z M ;) Jak zwykle wszystko było ważniejsze ode mnie, więc znalazłam zastępstwo, które sprawiło się nomen omen koncertowo :D
Jutro rano mam nadzieję skończyć pisanie, po południu dentysta :/ We wtorek wiadomo, długi
i dość męczący dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz