wtorek, 18 października 2011

Bez tytułu

Tytułu nie ma, bo notka w stylu miszmasz. Piątek popołudniu spędziłam znowu w Empiku. 12 kolejnych okładek zostało znalezione i opisane. W sobotę wyścig z czasem. Pisania jeszcze dużo, a od niepamiętnych czasów wybierałam się na imprezę.
Pisanie porzuciłam i znalazłam się na domówce ;) Impreza fajna, dużo wina i wyjątkowo ciekawych rozmów. O tym ,że pasuje iść spać pomyśleliśmy o 7 :)
W niedzielę wróciłam do domu i dalej pisałam :D Przynajmniej się opłaciło, bo tym razem poprawki już raczej kosmetyczne. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła pochwalić się wyznaczonym terminem obrony.
Reszta niedzieli zeszła na szukaniu telefonu dla M. Rano rozpaczliwy sms, że się zepsuł i trzeba "coś" kupić. Kilkanaście smsów i linków na nk później: jest! Na allegro, brat bliźniak zepsutej Nokii został zamówiony:)
Jakoś tak dziwnie jest, chyba przez tą jesień. Boję się głośno powiedzieć, ale jest całkiem dobrze z tym wszystkim... :)
Przepraszam za chaos, który się wkradł, ale chciałam o wszystkim po trochę opowiedzieć.

2 komentarze:

  1. Tak mi się tęskni za kieliszkiem wina... muszę jeszcze troszkę poczekać, ale wiem, czym zniosę toast ( w odpowiednim czasie oczywiście) za narodziny dziecka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wino to jest to :) Chociaż szczerze mówiąc, piwem z sokiem też nie pogardzę ;)

    OdpowiedzUsuń